Dom, który kiedyś warzył sól z morza
Krótka historia budynku przy Katedralnej 6 — od pracy z solą do wieczorów przy kartach.
Jak warzelnia zamieniła się w stół gier
Budynek postawiono blisko portu, bo wodę morską trzeba było dowozić do kadzi bez zwłoki — rzemiosło trwało tu przez dziesięciolecia, dniem i nocą.
Gdy ostatnia kadź wystygła, hala stała pusta, aż okazało się, że jej grube mury równie dobrze tłumią gwar wieczornej gry, jak tłumiły niegdyś syk pary.
Białe naloty na belkach zostawiono bez retuszu — to jedyny ślad po dawnym rzemiośle.

Mury
chłodne w lipcu, ciepłe zimą przy piecyku
Belki stropowe
z widocznymi solnymi śladami dawnej pracy
Witryna przy wejściu
bursztyny znoszone przez gości z pobliskiej plaży
Kilka rzeczy do zapamiętania
- Próg przekraczają osoby pełnoletnie, dowód pokazujemy w drzwiach.
- Cała gra dzieje się tutaj, na miejscu — nie mamy wersji sieciowej ani aplikacji.
- Strój swobodny, buty po plaży zostaw w szatni przy wejściu.